Jeśli kochasz zarówno ciężarówki, jak i filmy, jesteś we właściwym miejscu – przygotowaliśmy dla Ciebie idealne połączenie. W naszej trzyczęściowej, subiektywnej serii poleceń zebraliśmy 15 naszych ulubionych filmów o ciężarówkach, które z całego serca polecamy na nudny wieczór podczas przerwy.
W poprzedniej części omówiliśmy klasyki lat 70., a teraz przenosimy się do lat 80. Z tej dekady wybraliśmy cztery produkcje z różnych części świata.
Zgaś światła, przygotuj popcorn i niech seans trwa dalej.

Maximum Overdrive (Maximum Overdrive, 1986.)
Historia Stephena Kinga połączona z muzyką AC/DC to gwarancja sukcesu. A może jednak nie?
W 1987 roku Ziemia przechodzi przez ogon komety, co prowadzi do niewytłumaczalnych zjawisk. Na przykład maszyny ożywają – wszystko, co jest zasilane prądem, buntuje się przeciwko ludziom i próbuje ich zabić. Tostery włączają się same, walce drogowe rozjeżdżają ludzi, a ciężarówki ruszają samodzielnie. Bohaterowie zostają uwięzieni w Dixie Boy Truck Stop. Próbują znaleźć wyjście, ale na miejscu gromadzi się coraz więcej ciężarówek – dowodzonych przez White Western Star 4800 z twarzą Zielonego Goblina – które terroryzują ich. Każdy, kto próbuje uciec, zostaje bezlitośnie rozjechany.
Sam pomysł jest bardzo interesujący i być może dziś bardziej aktualny niż kiedykolwiek, bo otaczają nas urządzenia elektroniczne i sztuczna inteligencja. Dlatego szkoda, że film wyraźnie wpisuje się w kategorię kina klasy B.
Stephen King nie tylko napisał, ale także wyreżyserował film (a nawet pojawia się w nim epizodycznie jako aktor). Nieprzypadkowo jednak był to jego pierwszy i zarazem ostatni raz w roli reżysera. Muzyka AC/DC bardzo pomaga tej raczej przeciętnej historii, ale nie jest w stanie jej uratować. Momentami wydarzenia stają się wręcz parodystyczne, co utrudnia poważne traktowanie filmu i pełne zaangażowanie się w fabułę. Przy większym budżecie i bardziej doświadczonym reżyserze można było z tego pomysłu wycisnąć znacznie więcej. Zapytany, dlaczego już nigdy nie reżyserował, King miał odpowiedzieć z dużą dozą autoironii: „Po prostu obejrzyjcie Maximum Overdrive”. Mimo swoich niedoskonałości fani ciężarówek i tak znajdą tu wiele do docenienia dzięki różnorodności pojazdów pojawiających się w filmie.

Ciężarówka
Zielony Goblin, przywódca „żywej” floty ciężarówek, to w rzeczywistości White Western Star 4800 z 1976 roku. Sama firma powstała stosunkowo późno, bo w 1967 roku, w odpowiedzi na różnice w zapotrzebowaniu na ciężarówki między zachodnią a wschodnią częścią USA. Skupiono się na osiągach i redukcji masy dla potrzeb zachodu i środkowego zachodu. Wersja z filmu była wyposażona w silnik Detroit Diesel 8V-71 V8 o pojemności 9,3 litra, generujący 318 KM bez turbodoładowania lub 385 KM z turbiną. Obecnie bardzo niewiele ciągników Western Star 4800 z tamtych lat pozostało na amerykańskich drogach – większość została przerobiona na wywrotki lub betoniarki, zanim trafiła na złom.

Over the Top (Over the Top, 1987.)
Choć głównym motywem jest siłowanie na rękę, kierowcy ciężarówek również znajdą tu coś dla siebie.
Bohater grany przez Sylvestra Stallone’a przemierza kraj starym Autocarem, przygotowując się do mistrzostw w siłowaniu na rękę, gdzie główną nagrodą jest zupełnie nowy Volvo White WIM 64T. Wielu kierowców może utożsamić się z jego marzeniem o osiągnięciu wolności poprzez prowadzenie własnej firmy transportowej. Jednocześnie musi zająć się swoim oddalonym synem, co ukazuje emocjonalne trudności i poświęcenia, z jakimi mierzą się kierowcy będący z dala od rodziny. Chłopiec bywa irytujący, ale służy fabule.
Jak wiele filmów z lat 80., zwroty akcji i zakończenie są przewidywalne, ale produkcja i tak potrafi wciągnąć. Miłośnicy ciężarówek docenią malownicze ujęcia pojazdów przemierzających południowo-zachodnie USA o zachodzie słońca, a świetna muzyka Giorgio Morodera dodatkowo podnosi poziom filmu. Choć Stallone był wtedy w świetnej formie po serii Rocky, uderzające jest, jak drobno wygląda przy prawdziwych zawodnikach siłowania.

Ciężarówka
Stary, zardzewiały Autocar A-10264 Stallone’a może być nadgryziony zębem czasu, ale widać, ile troski wkłada w jego utrzymanie – to dla niego wszystko. Ten model z 1965 roku prawdopodobnie był wyposażony w rzędowy sześciocylindrowy silnik diesla Cummins o mocy około 200–300 KM, choć krążą pogłoski, że w filmie użyto dźwięku Detroit Diesel. Charakterystyczną cechą była aluminiowa kabina.

Roadgames (Roadgames, 1981.)
Zmieńmy kontynent – tym razem przenosimy się na półkulę południową. Do Australii, gdzie ciężarówki mają tak potężne osłony, że nawet stado bydła nie jest w stanie ich uszkodzić.
Stacy Keach wciela się w kierowcę ciężarówki przemierzającego bezkresne, odludne australijskie drogi ze swoim psem – a dokładniej dingo. Po drodze natrafia na podejrzanego kierowcę vana. Wszystko wskazuje na to, że jest on seryjnym mordercą polującym na autostopowiczów, choć brak na to dowodów.
Początkowo to bardziej gra psychologiczna dla bohatera. Jego wewnętrzne monologi, rozterki i rozmowy z dingo doskonale oddają samotność życia kierowcy ciężarówki. Później zabiera autostopowiczkę (Jamie Lee Curtis), a razem próbują odkryć związek między kierowcą vana a morderstwami.
W przeciwieństwie do typowych filmów bohater stale zastanawia się, czy powinien się angażować, czy po prostu skupić się na pracy – to bardzo realistyczne podejście. W miarę rozwoju wydarzeń podejrzenia zaczynają padać na niego, a nawet policja zaczyna go ścigać. To właśnie staje się prawdziwą „grą”, w której kierowca próbuje udowodnić winę drugiego, podczas gdy tamten skutecznie przerzuca podejrzenia na niego.
Tempo narracji jest dobrze wyważone. Film zaczyna się od budowania postaci, a następnie stopniowo zwiększa napięcie. Powroty postaci drugoplanowych w dziwnych sytuacjach dodają surrealistycznego klimatu. Widać nawiązania do klasycznego Duel, a opustoszałe drogi zapowiadają klimat znany później z Mad Maxa. Choć dziś autostopowicze są rzadkością, film zdecydowanie warto obejrzeć.

Ciężarówka
Głównym pojazdem jest dobrze znany Mercedes NG 2224 w konfiguracji 6x4. Był dostępny z dwoma głównymi jednostkami napędowymi: V6 o pojemności 9,6 litra (192–313 KM) oraz V8 o pojemności 12,8 litra (256 KM). Biorąc pod uwagę warunki australijskie, bardziej prawdopodobna jest ta druga opcja.

T.I.R. (1987.)
Ta pozycja różni się od pozostałych, ponieważ jest to 12-odcinkowy serial. Premiera w 1987 roku zainspirowała wielu widzów – niektórzy dzisiejsi kierowcy twierdzą, że wpłynął na ich wybór zawodu.
Jak sugeruje tytuł tej włosko-węgierskiej koprodukcji, dwaj główni bohaterowie (Franco i Vanni) przewożą nietypowe ładunki na trasach międzynarodowych (w tym żywego słonia), a przy tym w każdym odcinku przeżywają wyjątkowe przygody. Choć serial nie jest tak dynamiczny jak Cobra 11, nie brakuje tu wybuchów, strzelanin, porwań i przemytu. Zdecydowanie zasługiwałby na współczesny remake.
Patrząc z dzisiejszej perspektywy, niektóre sceny wydają się niewiarygodne – jak przejazd ciężarówką przez Most Łańcuchowy, zajmowanie dwóch pasów przez Iveco na alei Teréz czy parkowanie ciężarówki na Placu Czerwonym w Moskwie. Są też wypadki w lesie, furgonetki zrzucane na spadochronach, a nawet udział w rajdzie Paryż-Dakar. Nie brakuje również węgierskich ciężarówek, takich jak modele Rába.
Historie są różnorodne, ale wszystkie oddają zachodnie poczucie wolności, które kiedyś na Węgrzech było tylko marzeniem. Główną rolę odgrywa jednak kultowy czerwony Iveco TurboStar znany jako „Czerwony Krab”.

Ciężarówki
Iveco TurboStar, wprowadzony w 1984 roku, został zaprojektowany z myślą o ergonomii i osiągach. Kształt kabiny testowano w tunelu aerodynamicznym Fiata, osiągając współczynnik oporu powietrza 0,53 z deflektorem dachowym. Komfort zapewniały m.in. elektryczne lusterka, pneumatyczne fotele i wbudowana lodówka. Dostępne były dwa silniki diesla: rzędowa szóstka o pojemności 14 litrów (330 KM) oraz V8 o pojemności 17 litrów (420 KM z turbo), przy czym ten drugi pojawia się w serialu. W 2021 roku Iveco oddało hołd modelowi, prezentując limitowaną wersję S-Way TurboStar.
W trzeciej i ostatniej części naszej serii przedstawimy filmy o ciężarówkach z lat 90. i późniejszych. Nie przegap, aby mieć pełen obraz.